tychy.info - świeże spojrzenie na miasto tychy.info

Świeże spojrzenie na miasto

Wiadomości

  • 1 lutego 2018

Pokłosie tragedii w Tatrach. Ojciec 2 ofiar wystąpił o odszkodowanie

Ojciec braci Matyśkiewiczów, którzy 15 lat temu zginęli tragicznie w lawinie pod Rysami, wystąpił o odszkodowanie od Miasta Tychy za śmierć swoich synów.

Od tragedii na Rysach, która zelektryzowała niemal całą Polskę minęło w niedzielę dokładnie 15 lat. Ze skutkami tego, co wydarzyło się w Tatrach rodzice ofiar będą zmagać się do końca swoich dni. Dla wielu z nich jest to szczególnie trudna sytuacja. Jeden z ojców, Andrzej Matyśkiewicz, który pod śniegiem stracił dwóch synów, a w sądzie był oskarżycielem posiłkowym, wnosił o karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu dla opiekuna wyprawy i nauczyciela geografii w tyskim „Kruczku” - Mirosława Szumnego. Ojciec tragicznie zmarłych chłopców postanowił wystąpić do sądu o odszkodowanie za stratę swoich dzieci.

- Pan Matyśkiewicz złożył do Sądu Okręgowego w Katowicach (data wpływu: 15 marca 2016 roku) pozew o zadośćuczynienie z tytułu śmierci w dniu 28 stycznia 2003 roku Łukasza Matyśkiewicza i Andrzeja Matyśkiewicza - potwierdza Ewa Grudniok, rzecznik prasowy tyskiego magistratu.

Mężczyzna wniósł o zasądzenie kwoty 700 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 28 stycznia 2003r. do dnia zapłaty. Jak jednak poinformowała nas Ewa Grudniok: - Sąd Okręgowy w Katowicach (Sąd I instancji) w dniu 14 grudnia 2017r. wydał wyrok oddalający powództwo w stosunku do pozwanego Miasta Tychy z uwagi na przedawnienie roszczenia (wyrok Sądu I instancji jest nieprawomocny).

Poza Andrzejem Matyśkiewiczem żadne z rodziców nie zdecydowało się na podjęcie podobnych kroków. Ojciec wniósł także do sądu pozew o odszkodowanie od samego Mirosława Szumnego, który kierował wtedy wycieczką i nieistniejącym dziś Uczniowskim Klubem Sportowym Pion. Sąd Okręgowy w Katowicach przychylił się do wnioskowanej kwoty - 140 tys. zł. Wyrok nie jest jednak prawomocny.

28 stycznia 2003 roku zginęło łącznie osiem osób - siedmioro uczniów szkoły i drugi z opiekunów grupy. O dramacie rodziców uczniów I Liceum im. Leona Kruczkowskiego pamięta nie tylko każdy tyszanin, ale i znaczna większość Polaków. Do dziś, w miejscu tragedii palone są znicze , a odwiedzający modlą się za dusze zmarłych w strasznych okolicznościach nastolatków. „Daj nam wiarę w mrok i świt, daj hart tatrzańskich skał” - te słowa zostały wykute na pamiątkowej tablicy, która wisi na ścianie Liceum im. Kruczkowskiego. Widnieją na niej również nazwiska ofiar: Przemek Kwiecień, Szymon Lenartowicz, Andrzej Matyśkiewicz, Łukasz Matyśkiewicz, Justyna Narloch, Ewa Pacanowska, Artur Rygulski, Tomasz Zbiegień.

Michał Kasperczyk, dziś tyski radny, a niegdyś uczeń I LO, który wspiął się na Rysy z grupą swoich kolegów dzień wcześniej i był świadkiem zejścia lawiny nie odczuwa żalu do geografa, który prowadził wyprawę.

- Nauczyciel zrobił to dla nas, bez niego pewnie większość z nas nie miałaby takiej możliwości wyjścia w góry, byliśmy przygotowani i zabezpieczeni sprzętowo. Natomiast pojawiła się kwestia, dlaczego nie było przewodnika TOPR. Trzeba jednak pamiętać, że to jest żywioł - nie ma znaczenia dla niego czy ktoś jest taternikiem czy nie, lawiny przecież nie zatrzyma. Bądźmy ludźmi, przecież to nie było celowe, a rodzice przed wyjazdem podpisywali oświadczenia, że są świadomi z jakimi zagrożeniami wiąże się taki wyjazd. Nawet moja mama pytała czy wiem, że czasem z takich wyjazdów się nie wraca. Odpowiedziałem, że wiem i podpisała. Każdy był tego świadomy. A nauczyciela mi bardzo szkoda, zarażał nas pasją do gór - ocenia tyski radny.

joa / tychy.info

REKLAMA

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu tychy.info zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.